Rozwój techniki sprawił, że logika klasyczna leżąca u jej podstaw została przyjęta jako coś oczywistego. Jednak pojęcie „logika” mieści w sobie nie tylko rachunek logiczny i zasady dedukcji. To także zasady poprawnego rozumowania, czyli racjonalnego myślenia. Ludzie potrafili racjonalnie myśleć na długo przed Arystotelesem, którego uważamy za twórcę klasycznej logiki. Można też znaleźć przykłady przedformalnej „krytyki logicznej” – czyli zaawansowanej analizy tekstów. Z punktu widzenia historii logiki – tak właśnie należy interpretować działalność żydowskich rabinów. Rozwijali oni bardzo precyzyjne metody interpretacji:
- porównywanie fragmentów (analogia tekstów),
- wykrywanie sprzeczności i ich rozwiązywanie,
- wnioskowanie z „luk” i szczegółów językowych,
- zasady interpretacyjne1.
Przykład: jeśli dwa wersety wydają się sprzeczne, trzeba:
- ograniczyć zakres jednego,
- rozróżnić kontekst,
- albo znaleźć trzeci tekst rozstrzygający.
W niniejszym artykule przyjrzę się bliżej systemowi, który będę nazywał „logiką Talmudu2”.
Z punktu widzenia kogoś, kto przyjął arystotelesowskie zasady racjonalnego myślenia3, logika Talmudu jawi się jako system obcy. Nie jest to bowiem system dedukcyjny budujący jedną, spójną i uniwersalną prawdę z aksjomatów, lecz mechanizm wydobywania normy prawnej z tekstu świętego.
Argumenty za tym, że powinniśmy ten system poznać:
-
Nieoczekiwanie dialog chrześcijańsko-żydowski stał się w Polsce jednym z kluczowych problemów. W sytuacji, gdy obie strony posługują się odmienną logiką, warto zbadać czy ten dialog jest możliwy i na jakich zasadach.
-
Rozwój sztucznej inteligencji prowadzi do wchłonięcia przez maszyny wszystkich tworów myśli ludzkiej, wytworzonych w oparciu o logikę klasyczną. Istnienie alternatyw może okazać się istotne dla zachowania przez ludzi racjonalnej odrębności.
-
Z punktu widzenia klasycznej logiki, wiele zjawisk i nurtów myślowych współczesności prowadzi do degeneracji. Bliżej im do starożytnych reguł myślenia, niż nowoczesnych systemów dedukcyjnych.
Niniejszy tekst poświęcę pierwszemu z tych zagadnień.
Krótkie wprowadzenie do logiki Talmudu
1. Logika jako zasady rozumowania
Już w tekstach biblijnych, na wieki przed Arystotelesem, spotykamy sformalizowane reguły wnioskowania, których najsłynniejszym przykładem jest reguła „jeśli obowiązuje w lżejszym przypadku, to tym bardziej w cięższym”4. W biblijnej historii Józefa, bracia zwracają znalezioną własność – akt wymagający większej cnoty – więc tym bardziej nie mogli ukraść pucharu (który im podrzucono do bagażu).
Talmud rozwija wiele tego typu zasad5. Na przykład wnioskowanie przez wspólną terminologię (identyczne słowo lub wyrażenie w dwóch miejscach wyraża tą samą zasadę prawną6). Czy budowanie zasady ogólnej z jednego przypadku7. Rabin Ishmael8 stworzył 13 zasad interpretacji Tory rozwiniętych później w Talmudzie. Celem tych zasad było wywiedzenie z Tory prawa, bez pominięcia żadnego słowa Tory. Wszystkie te zasady nie służą jednak dociekaniu prawdy, gdyż były formułowane przy założeniu, że Tora tę prawdę zawiera. Jego rola jest więc zupełnie inna, niż rola logiki klasycznej. Czy jest to alternatywny opis tego samego?
2. Jak starożytne reguły próbuje się zastosować w różnych dziedzinach
Przeanalizujmy, jak logika Talmudu funkcjonuje w trzech głównych sferach: religii i moralności, prawie oraz próbach uzgodnienia z nauką.
Religia i moralność. Dobrym przykładem jest odpowiedź na pytanie dlaczego żydostwo dziedziczy się po matce. W Księdze Powtórzonego Prawa 7:3–4 zakaz małżeństw mieszanych brzmi: „Nie będziesz zawierał z nimi małżeństw: swojej córki nie dasz jego synowi, a jego córki nie weźmiesz dla swego syna. Bo odwiedzie twojego syna ode Mnie…”. Czytamy tu jedynie o tym, że nie-Żydówka odwiedzie twojego syna. Rabini w Talmudzie (Kiddushin 68b9) jednak skupiają się na zaimku „twojego syna” i wyprowadzają zasadę: jeśli twój syn poślubi nie-Żydówkę, to ich dziecko nie jest nazwane „twoim synem” natomiast jeśli twoja córka poślubi nie-Żyda ich dziecko jest nadal „twoim synem” (czyli Żydem). Z punktu widzenia logiki klasycznej jest to błąd10 – tekst nie mówi o wnukach, a interpretacja opiera się na selektywnym czytaniu jednego wyrażenia przy pominięciu kontekstu zdania. Rabini sami przyznają, że nie jest to dosłowny zapis Biblii, lecz rozwinięcie przez interpretację ustną (Torę ustną).
Podobnie „oko za oko” (Wj 21:24) staje się odszkodowaniem pieniężnym (Bawa Kama11), „nie gotuj koźlęcia w mleku jego matki” – uniwersalnym zakazem mieszania mięsa i nabiału, a „pamiętaj o szabacie” – 39 kategoriami zakazanej pracy wyprowadzonymi z budowy Przybytku. Z perspektywy logiki klasycznej są to rozszerzenia przez analogię lub uogólnienie, które w wymagałyby jawnych przesłanek.
Prawo (halacha). Talmud działa podobnie do systemu precedensowego (common law). Sprzeczne opinie mogą być w nim jednocześnie uznane za „słowa Boga żywego” (Eruwin 13b – spór szkół Hillela i Szammaja12). Decyzja zapada nie na podstawie jednej dedukcyjnej prawdy, lecz procedury (większość, łagodność, tradycja). Przykład pokazujący rolę rabinów to „piec Achnaja” (Bawa Mecija 59b13). W sporze o czystość pieca Bóg objawia rację rabinowi Eliezerowi głosem z nieba, ale rabini odpowiadają, że Tora nie jest w niebie. Nawet objawiona prawda nie rozstrzyga prawa – rozstrzyga prawidłowy proces interpretacji.
Zgodność z nauką współczesną. Kalendarz żydowski liczy od stworzenia świata (3761 p.n.e.), lecz większość nurtów nie traktuje tej daty literalnie. Ortodoksja nowoczesna i konserwatywna stosują alegorię (dni stworzenia = epoki geologiczne) lub koncepcje kabalistyczne: czas „o zmiennej geometrii” (dylatacja relatywistyczna – Gerald Schroeder, Aryeh Kaplan14), wcześniejsze światy (szewitat ha-olamot) czy „ukrytą starość” świata. Z arystotelesowskiej perspektywy te konstrukcje są logicznie dopuszczalne, lecz arbitralne – współczynnik skalujący czas można zawsze dobrać. Wspomniany Majmonides pisał, że jeśli nauka udowodni coś sprzecznego z literalnym odczytem Tory, Torę należy zinterpretować alegorycznie. Talmud nie aspiruje więc do bycia kosmologią.
Powyższa analiza prowadzi do wniosku, że logika Talmudu nie ma takiego samego zakresu stosowania jak logika klasyczna. Możemy co najwyżej za Majmonidesem15 (XII w.) przyjąć istnienie dwóch porządków: filozoficzny i naukowy (Arystoteles, jedna prawda) i prawny (Talmud, procedura i większość). Problem w tym, że jeśli ograniczymy się do nauki i filozofii – to już nie będzie dialog między religiami. Dlatego istotne pozostaje pytanie, czy można przynajmniej częściowo reguły Talmudu przełożyć na język klasycznej logiki.
3. Czy możliwa jest translacja logiki Talmudu na zasady logiki Arystotelesa?
Próbę ścisłej translacji podjął Avi Sion16, formalizując 13 reguł rabina Ishmaela na język sylogizmów. Wynik jest jednoznaczny: wiele reguł hermeneutycznych, ocenianych surową miarą logiki klasycznej, okazuje się zawierać logiczne błędy, sprzeczności lub arbitralne rozstrzygnięcia17.
Z arystotelesowskiego punktu widzenia Talmud nie jest systemem dedukcyjnym, lecz systemem reguł transformacji tekstu o „miękkich” warunkach użycia. Często wygląda to tak, że norma jest już przyjęta tradycją, a interpretacja tekstowa jedynie ją legitymizuje. Sprzeczne opinie mogą być jednocześnie „słowami Boga żywego”, bo Talmud nie dąży do jednej metafizycznej prawdy, lecz do prawomocnej normy działania. Translacja jest więc możliwa lokalnie18, ale całość nie daje się sformalizować jako zamknięty, deterministyczny system wnioskowania. Wymaga ona „czynnika decyzyjnego spoza systemu” – tradycji, autorytetu, większości, etyki.
Dialog chrześcijaństwa z judaizmem
1. Chrześcijaństwo a logika klasyczna
Jak należy rozumieć słowa z Ewangelii „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,37, Jk 5,12)?
-
Są skierowane przeciw przysięgom: Jezus uderza w kazuistykę faryzejską, która pozwalała na krętactwo, jeśli przysięga nie była złożona na konkretne świętości.
-
Wyrażają zasadę (nie)sprzeczności: Mówiąc „Tak, tak; nie, nie”, Chrystus wskazuje na to, że rzeczywistość jest obiektywna. Coś albo jest prawdą, albo nią nie jest. W sensie logicznym jest to intuicyjne przyjęcie zasady wyłączonego środka: $p \lor \neg p$ (p albo nie-p).
O ile więc należy uznać, że głównym celem było wezwanie do prawdomówności, to jednocześnie pojawił się fundament logiki. Można więc uznać, że chrześcijaństwo od początku operuje w ramach logiki binarnej (prawda/fałsz), co jest zbieżne z logiką arystotelesowską.
Inne elementy Ewangelii, które można uznać za jasny wybór klasycznej logiki:
-
Logos: Ewangelia św. Jana zaczyna się od słowa Logos (Słowo/Rozum). Chrześcijaństwo od zarania wierzyło, że Bóg jest racjonalny, a świat uporządkowany.
-
Wykluczenie błędu: Skoro Bóg jest Prawdą, to sprzeczność jest znakiem błędu lub grzechu („pochodzi od Złego”). W tym sensie fundament logiki klasycznej - zasada niesprzeczności - jest też fundamentem wiary.
Rozwój logiki klasycznej jako logiki Ewangelii
1) Ojcowie Kościoła (Logika jako narzędzie)
Już pierwsi myśliciele, jak św. Augustyn, korzystali z dorobku logiki antycznej (głównie platonizmu i stoicyzmu). Dla nich prawda była jednak bardziej „osobowa” niż „formalna”. Uważali, że rozum jest darem Bożym, który pozwala odróżnić ortodoksję od herezji.
2) Scholastyka wczesna (Logica Vetus)
Zanim pojawił się św. Tomasz, w szkołach katedralnych studiowano tzw. Logica Vetus (Starą Logikę), opartą na pismach Boecjusza. Logika była częścią Trivium (podstaw edukacji), więc każdy wykształcony chrześcijanin średniowiecza musiał ją znać.
3) Św. Tomasz z Akwinu (Synteza)
W XIII wieku nastąpił przełom. Tomasz z Akwinu, dzięki ponownemu odkryciu pełnych tekstów Arystotelesa, uczynił z logiki klasycznej oficjalną strukturę myślenia teologicznego. Uznał, że skoro łaska buduje na naturze, to wiara nie może być sprzeczna z logiką rozumu. To on sformalizował przekonanie, że sprzeczność wewnątrz dogmatu jest niemożliwa.
Performatywy
Począwszy od Oświecenia i Davida Hume a skończywszy na Kole Wiedeńskim kształtował się pogląd kwestionujący możliwość sensownego (racjonalnego) mówienia o religii i moralności. Czyli ograniczenie zakresu stosowania logiki Talmudu miałoby być sensowne, a uniwersalność logiki klasycznej, przyjęta przez chrześcijan – nie. Przeczy temu istnienie wypowiedzi performatywnych. Na przykład przysięga małżeńska tworzy nową rzeczywistość, w której obowiązują pewne etyczne zobowiązania. Mamy więc w jednej wypowiedzi powiązanie tych dwóch obszarów: ontologii i moralności. Dość dziwne jest to, że opisana oczywistość jest do dzisiaj przez niektórych „uczonych” negowana. Mniej oczywisty, ale bardzo ważny argument można wywieść z wiary chrześcijan w boskość Chrystusa. Podzielający tą wiarę mogą przyjąć, że Chrystus zdawał ludziom relację z tego co wiedział (postrzegał) – więc akt wiary równocześnie unieważnienia zarzuty do semantyki języka religii. Możemy zatem przyjąć, że chrześcijanin może w sposób spójny prezentować swój światopogląd. Może też bez problemu porozumieć się z wyznawcą judaizmu gdy obaj przyjmują wspólne założenia i stosują klasyczną logikę. To jednak nie dotyczy teologii.
2. Czy możliwy jest teologiczny dialog chrześcijaństwa opartego o logikę Arystotelesa i judaizmu z logiką Talmudu?
Wspólne korzenie19 oraz uniwersalność ludzkiego aparatu poznawczego (indukcja, dedukcja) dają nadzieję na porozumienie. Dialog jest więc możliwy, lecz wymaga świadomości odmiennych „systemów logicznych” i zakresu ich stosowania. Już w XII wieku Majmonides20 podjął udaną próbę uwzględnienia Arystotelesa w filozofii żydowskiej. Jego zdaniem filozofia (Arystoteles) jest kluczem do zrozumienia struktury wszechświata i natury Boga, ale tylko halacha (Talmud) jest właściwym źródłem do poznania przykazań i sposobu życia zgodnie z wolą Bożą.
To oczywiście nie jest postawa możliwa do przyjęcia dla chrześcijan. Musimy więc znaleźć rozwiązanie bazujące na naszej tradycji.
Rozwój sztucznej inteligencji pozwala na konfrontacje z powszechnymi przekonaniami na ten temat (uczenie LLM można przyrównać do poszukiwania konsensusu). Na moje pytanie „Czy z punktu widzenia logiki możliwy jest konstruktywny dialog między chrześcijaństwem (Arystoteles) a judaizmem rabinicznym (Talmud)?” uzyskałem między innymi taką wypowiedź:
Współczesne relacje chrześcijańsko-żydowskie wymagają logicznej empatii. Jest to umiejętność dostrzeżenia spójności i wartości w odmiennym systemie racjonalności, co stanowi jedyną drogę do wyjścia poza uprzedzenia zakorzenione w samej strukturze naszych umysłów. Autentyczny dialog zaczyna się tam, gdzie przestajemy narzucać własny paradygmat logiczny jako jedyną miarę prawdy.
Pierwsza część jest racjonalna i możliwa do zaakceptowania. Począwszy od słowa "uprzedzenia" teza budzi duże kontrowersje:
1). Przemycanie wartościowania do opisu. Jest oczywiste, że logika w której wyrastamy kształtuje nasze myślenie. Rozumienie tego nie musi być "uprzedzeniem" (słowo o negatywnej wymowie). Wręcz przeciwnie. Jeśli rozumiemy, że dla żyda prawda nie ma charakteru ostrego - możemy rozumieć że jego postawa nie wynika ze złej woli. Bez tego odstępstwa od prawdy w klasycznym sensie odbieramy negatywnie jako kłamstwa, manipulacje etc... To z kolei - przez powszechność takich przypadków prowadzi do stereotypów i uprzedzeń.
2). Teza o "narzucaniu własnego paradygmatu logicznego jako jedynej miary prawdy" kryje błędy:
2.1). Dla chrześcijanina przyjmującego klasyczną koncepcję prawdy wymóg jej porzucenia w imię dialogu jest głupi - bo wtedy dialog jest między żydem a heretykiem, a nie między żydem a chrześcijaninem.
2.2). Przekonanie, że istnieją różne "miary prawdy" zakłada, że można mówić o tym samym zmieniając "miarę prawdy" - co znowu jest wbrew rozumowi. Tego nie wymaga ani chrześcijaństwo ani judaizm (znana teza, że nauka dotyczy rzeczywistości, a Talmud prawa). Na przykład jeśli mówię o Księżycu - zakładam, że on istnieje i jest taki, jak opisuje go nauka. Można zweryfikować prawdziwość moich słów. Jeśli "w imię dialogu" zacznę od stwierdzenia "załóżmy, że rozmawiamy o Księżycu takim, jaki wyłania się z naszego dialogu" - to mówię o naszych wyobrażeniach (o czym innym).
2.3). Dialog nie polega na wyrzeczeniu się siebie. Pomysł, że można wyjść poza własny paradygmat logiczny sprowadza się do tezy: wiem, że to nieprawda, ale jestem gotów zaakceptować nieprawdę w imię dialogu (kłamać).
2.4). Na dodatek - taki fałsz wcale nie jest konieczny dla dialogu. Zupełnie nie rozumiem tego, dlaczego współcześni ludzie (zwłaszcza ci z Wielkimi Nazwiskami) są przekonani (szerzą przekonania), że możliwości racjonalnego poznania są nieograniczone. To ta właśnie pycha jest fundamentem braku porozumienia. Struktura teorii naukowych (w ściśle logicznym znaczeniu - zgodnie z teorią modeli) ma tę właściwość, że teoria nigdy nie jest "totalna". Możemy zatem poszukiwać takiego opisu (teorii), która jest akceptowalna dla stron dialogu. To, co ponadto - możemy uznać za nieistotne, albo stworzyć "katalog rozbieżności". Co w tym trudnego?
Ciekawa jest odpowiedź LLM na pytanie dlaczego "Wielkie Nazwiska" mają z tym problem:
Ponieważ ta propozycja wymaga pokory intelektualnej i przyznania, że Prawda nas przewyższa. Współczesny postmodernizm woli twierdzić, że Prawdy nie ma (lub jest ich wiele), bo to daje złudne poczucie "bezpiecznego" pokoju, który jednak jest pusty.
3. Dialog między religiami według kardynała Grzegorza Rysia
Jaki może być cel dialogu z innymi religiami, lub samodzielnego ich studiowania? Możemy rozróżnić:
1) badanie innych wierzeń w duchu pokory wobec własnej ograniczoności / niewiedzy
2) szukanie alternatyw do własnych przekonań jako wyraz zwątpienia
3) wchodzenie w dialogi z wyznawcami innych religii w celu poszukiwania prawdy.
W tym ostatnim przypadku można rozgraniczyć dwa różne cele dialogu (zakres prawd, które jesteśmy gotowi kwestionować):
3.1) wspólna analiza konkretnych zagadnień (na przykład interpretacja świętych ksiąg)
3.2) dialog otwarty w którym prawda dla uczestników staje się celem, a nie punktem wyjścia (założeniem).
O ile pierwszy z tych przypadków nie budzi wątpliwości, to drugi zdaje się być zbliżony do zaparcia się. Dlatego tak wielkie wątpliwości wzbudza działalność kardynała Grzegorza Rysia. Przykładowo w trakcie spotkania z rabinem Abrahama Skórką21 kardynał uznał że:
- prawda nie jest „startem” dyskusji, lecz jej celem,
- prawda jest poszukiwana, nie „posiadana”.
Na poparcie tej drugiej tezy przywołał wypowiedź Jana Pawła II z 1986 roku22: „Jest taka chęć, która cały czas powraca wśród chrześcijan, żeby myśleć o sobie jako jedynych posiadaczach prawdy”. To zdanie pochodzi z przemówienia Jana Pawła II wygłoszonego do przedstawicieli wyznań niechrześcijańskich w New Delhi (Indie), 2 lutego 1986 roku (kardynał mylnie datował ją na rok 1983). Dalsza część cytowanej wypowiedzi Jana Pawła II brzmiała: „Musimy jednak pamiętać, że Prawda jest darem, który nas przerasta. Nie my ją posiadamy, lecz to ona nas posiada”. Jest zatem oczywiste, że chrześcijanie nie są „właścicielami” prawdy w sensie posiadania jej na własność, lecz jej sługami, gdyż ostatecznym źródłem prawdy jest Bóg. Jest to więc zaprzeczenie tezy, że mamy poszukiwać prawdy poprzez dialog (co jest herezją i jawnym zaprzeczeniem słów Chrystusa: Ja jestem drogą, prawdą i życiem). Nie chodzi o poszukiwanie (bo to już mamy), tylko o zrozumienie. Istnieją uzasadnione wątpliwości co do tego, czy kardynał w imię dialogu nie postuluje wzięcia fundamentów naszej religii w nawias.
Do analizy tej tezy posłużyłem się sztuczną inteligencją. Oto (nieco przeredagowany) wynik23:
Kluczowe staje się jak bardzo uczestnicy są gotowi podważyć własne założenia. Z perspektywy chrześcijanina, dla którego Chrystus jest Prawdą:
Przypadek 3.1: Dialog na konkretne tematy (wspólna analiza, np. interpretacja Pisma). Prawda jest celem, ale Chrystus jako Prawda pozostaje niekwestionowanym założeniem wstępnym. Chrześcijanin nie wątpi, że Jezus jest Drogą, lecz chce lepiej zrozumieć, co to oznacza w kontekście konkretnego zagadnienia (np. natury miłosierdzia, znaczenia ofiary, eschatologii). Inne religie traktuje jako źródło pytań lub lustro, które pomaga dostrzec własne założenia. Przykład: Teolog chrześcijański i rabin analizują razem księgę Izajasza. Chrześcijanin nie rezygnuje z chrystologicznego klucza, ale uczy się od rabina kontekstu żydowskiego, co może wzbogacić jego własną egzegezę. Jan Paweł II w Fides et ratio zachęcał do takiego dialogu, pod warunkiem zachowania tożsamości.
Przypadek 3.2: Dialog otwarty, w którym prawda jest celem, a nie punktem wyjścia. Uczestnicy zgadzają się, że żadne założenie wstępne nie jest wyłączone z potencjalnej rewizji. Chrześcijanin mówi: „Nie zakładam z góry, że Chrystus jest Prawdą. Sprawdzę to w dialogu – jeśli okaże się, że Budda lub Konfucjusz prowadzą do pełniejszej prawdy, jestem gotów to przyjąć. To jest rzeczywiście zaparcie się Chrystusa w sensie teologicznym – choć niekoniecznie w sensie psychologicznym (osoba może tego nie odczuwać jako wyrzeczenia). Wiara chrześcijańska nie jest hipotezą do zweryfikowania, ale relacją z Objawieniem, które samo siebie ustanawia jako kryterium wszelkiej prawdy. Chrystus nie mówi: „Prawdopodobnie jestem prawdą”, lecz: „Ja jestem Prawdą” (J 14,6). Postawa 3.2 oznacza zawieszenie tego roszczenia. A to – nawet jeśli dokonane w dobrej wierze – jest de facto odrzuceniem boskiego autorytetu Chrystusa. Można to porównać do małżeństwa: dialogować o trudnościach to jedno; wejść w dialog z założeniem „jeśli okaże się, że inna osoba jest lepszym partnerem, zmienię zdanie” – to już zdrada samej istoty przysięgi.
Gdzie pojawia się pułapka? Wielu współczesnych teologów (np. John Hick) proponuje właśnie model 3.2 – tzw. pluralizm religijny – twierdząc, że autentyczne poszukiwanie prawdy wymaga równorzędnego traktowania wszystkich tradycji. Jednak z perspektywy ortodoksyjnego chrześcijaństwa jest to nie do pogodzenia z wiarą w Osobę Jezusa jako Prawdy objawionej, a nie odkrywanej. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że autentyczny dialog międzyreligijny wymaga głębokiego zakorzenienia we własnej tożsamości. Bez tego staje się albo pustym synkretyzmem, albo cichym apostazją. Dlatego w jego rozumieniu chrześcijanin może i powinien wchodzić w dialog (3.1), ale nigdy jako poszukiwacz, który nie wie, czy Chrystus jest Prawdą – lecz jako ten, który będąc już przy Prawdzie, pragnie Ją głębiej poznać w spotkaniu z Innym.
Dygresja:
W tym miejscu wypada się odnieść do najważniejszego argumentu krytyków Papieża. Judaizm rabiniczny powstał po zburzeniu jerozolimskiej świątyni. Czyli później niż chrześcijaństwo i po części w opozycji do chrześcijaństwa. Dlaczego więc Papież akceptuje tezę o jakiejkolwiek ciągłości z biblijnym Izraelem? Zwróćmy uwagę, że krytyczne podejście do historii chrześcijaństwa pozwala także podważać tezę o jego ciągłości. Przecież na jego ukształtowanie większy wpływ miała interpretacja Ewangelii przez Świętego Pawła, niż bezpośrednio stosowane przesłanie Chrystusa. Z drugiej strony: czyż obserwowane narodowe wady i zalety znane z Biblii nie są widoczne u współczesnych Żydów? Czy dialog z nimi nie jest równie trudny, jak w czasach Chrystusa? Pozostaje pytanie, jaki powinien być stosunek chrześcijanina do tego narodu. Dlaczego krytycy Papieża odwołują się do tradycji, a nie do samego Chrystusa, który z jednej strony był bardzo krytyczny wobec własnego narodu, ale z drugiej jasno mówił o tym, że «Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom»? Żydzi w obrębie swojej tradycji mogą celebrować tradycję wybraństwa, a chrześcijanie mają prawo uważać, że ta tradycja dotyczy tylko tych z nich, którzy uwierzą Chrystusa. Przecież to nie jest jedyna różnica między nami.
Dlaczego kardynał Ryś zamiast zmierzyć się z tym zagadnieniem udał się do najbardziej lewackiej telewizji, by dawać kolejne dowody własnej wyższości nad tępym ludem, nie rozumiejącym jego postępowania? Być może po prostu jego mniemanie o sobie24 jest mocno przesadzone.
4. Cele dialogu
Trudno zachować spójność (racjonalność) logiki Talmudu bez nadrzędnej roli rabinów. Takie wyzbycie się własnego sądu na rzecz »objaśniacza pisma« może być wyrazem pokory, która jest naturalna u wyznawców religii. Taka pokora jest potrzebna nie tylko wobec wielowiekowej tradycji, ale też wobec konieczności wyzbycia się własnego osądu. Często bowiem wygląda to tak, że istnieje już utrwalona praktyka/norma, a następnie znajduje się dla niej uzasadnienie. Interpretacja nie tyle tworzy prawo, co je legitymizuje.
Dla człowieka spoza tego kręgu kulturowego, model talmudyczny – gdzie ostateczna wykładnia należy do rabinów (lub żywej tradycji rabinicznej) – wygląda jak oddanie własnego rozumu autorytetowi interpretacyjnemu. A to kojarzy się z przystąpieniem do sekty:
- sekta charakteryzuje się tym, że prawda nie jest dostępna indywidualnemu rozumowi, lecz wyłącznie poprzez „objaśniacza” (proroka, mistrza, rabinów);
- krytyka zewnętrzna jest automatycznie odrzucana jako „niezrozumienie”;
- spójność systemu zależy od ciągłości autorytetu, a nie od wewnętrznej dedukcyjnej niezawodności.
Talmud nie jest sektą w sensie zamkniętej grupy. Debata jest w nim nie tylko dozwolona, ale stanowi samą istotę Talmudu (setki stron sporów). Różnica polega na tym, że ostateczna rozstrzygalność należy do tradycji rabinicznej, a nie do indywidualnego „zdrowego rozsądku” czy ścisłej dedukcji. Czy ta różnica ma znaczenie dla kogoś z zewnątrz, o całkowicie odmiennych poglądach, ale chcącego dogłębnie poznać żydowską tradycję? Czyż nie napotyka zamkniętego kręgu, który może pojąć tylko od środka? Przychodzi kardynał do rabina i co? Poprosi „starszego brata” o światło wiary? Używanie tego określenia (‘starszy brat’) przez Jana Pawła II było wyrazem szacunku dla wspólnego dziedzictwa i miłości do współczesnych wyznawców judaizmu, a nie przekonania, że rozmowa z bratem może coś rozjaśnić.
Biorąc to pod uwagę, teologiczny dialog kardynała z rabinem nie wydaje się sensowny. Rabin reprezentuje rozstrzygający w obrębie judaizmu autorytet. Kardynał przywołuje autorytet Papieża. Szkoda, że robi to ze szkodą dla jednego z ostatnich autorytetów, jakiego uznają Polacy. Pełna równowaga byłaby, gdyby kardynał przywołał autorytet Chrystusa, czego nie zrobi ze względu na możliwe oskarżenia o prozelityzm.
O czym więc mogą porozmawiać? O tradycji? Fajny temat do pogawędki przy kawie. Prz okazji kardynał może się pożalić na problemy ze swymi owieczkami, które najwyraźniej nie dorastają do jego wielkości. Nie wiem, czy znajdzie zrozumienie. Jedna z najbardziej wymownych scen w polskiej kinematografii pokazuje bunt żyda (Franciszek Pieczka) przeciw Bogu. Przynosi do synagogi kawał „nieczystego” mięsa25. Reakcja rabina jest zupełnie inna od prezentowanej przez kardynała. Odsłania ten nieuchwytny aczkolwiek fascynujący sposób talmudycznego myślenia.
Oczywiście ważnych tematów, które mogłyby być tematem konstruktywnego dialogu nie brakuje. Gdyby rabin razem z kardynałem, każdy w oparciu o swoją tradycję, dokonali moralnego potępienia ludobójstwa w Strefie Gazy – byłoby to początkiem nowej epoki. Tego jednak nie ma co oczekiwać w świecie pozorów i zakłamania.
Przypisy
1 Na przykład 13 reguł interpretacji Tory autorstwa rabina Ishmaela (II w. n.e.), zawarto w Baraita d’Rabbi Ishmael (wprowadzenie do midraszu Sifra). Center for Online Judaic Studies (COJS), Sifra: The Thirteen Hermeneutical Rules of Rabbi Ishmael. Zobacz: Walter Richard Kaczorowski „Wprowadzenie do Midrasza Bereszit Rabba na podstawie rabinicznej interpretacji historii Abrahama i Sary” https://books.akademicka.pl/publishing/pl/catalog/download/463/1487/1873
2Andrew Schumann „Logika Talmudu”, https://youtu.be/dYO9avUe7cM?si=8Mbp8TgqSFg5rsBS. Celem artykułu nie jest szczegółowy opis zasad logiki Talmudu. Zainteresowanych tą tematyką odsyłam do książki Andrew Schumann „Logika Talmudu”.
3Czyli zasadę tożsamości (każdy obiekt/zdanie jest identyczne ze sobą), niesprzeczności (coś nie może być i nie być w tym samym sensie) i wyłączonego środka (jedno z dwóch zdań sprzecznych ze sobą musi być prawdziwe)
4 qal wa-chomer, „lekki i ciężki”, łac. a fortiori
5Rabin Icchak Rapaport, Ks. Mariusz Rosik, „Wprowadzenie do literatury i egzegezy żydowskiej okresu biblijnego i rabinicznego” https://mariuszrosik.pl/wp-content/uploads/2020/11/WPROWADZENIE-DO-STARO%C5%BBYTNEJ-LITERATURY-I-EGZEGEZY-%C5%BBYDOWSKIEJ-OKRESU-BIBLIJNEGO-I-RABINICZNEGO.pdf
6gezerah shavah, „równa miara”, analogia słów
7 binjan av, „budowanie ojca”, budowanie zasady ogólnej
8 hebr. Rabin Iszmael, II w. n.e. – jeden z twórców najstarszej tradycji rabinicznej.
9Talmud Babiloński, traktat Kiddushin 68b (gemara do Miszny Kiddushin 3:12). https://www.sefaria.org/Kiddushin.68b.6
10wniosek nie wynika z przesłanek, non sequitur
11Talmud Babiloński, traktat Bava Kamma 83b–84a. Gemara dowodzi za pomocą szeregu interpretacji (m.in. porównań wersetów i logiki), że „oko za oko” oznacza rekompensatę pieniężną (pięć kategorii odszkodowania: nezek, tza’ar, ripui, shevet, boshet), a nie dosłowną karę cielesną. Pełny tekst: https://www.sefaria.org/Bava_Kamma.83b-84a.
12Talmud Babiloński, traktat Eruvin 13b. Po trzyletnim sporze między szkołami Bet Hillel i Bet Szammaj rozlega się bat kol (głos z nieba): „Obie [opinie] są słowami Boga żywego (elu ve-elu divrei Elohim chayim), lecz halacha jest według szkoły Hillela”. Pełny tekst: https://www.sefaria.org/Eruvin.13b.10-11
13Talmud Babiloński, traktat Bava Metzia 59b (sugya o piecu Achnaja – tanur shel Achnai). Rabin Eliezer powołuje się na cuda i głos z nieba (bat kol), lecz rabini odrzucają to, powołując się na zasadę, że Tora nie jest w niebie. Pełny tekst: https://www.sefaria.org/Bava_Metzia.59b. Przekład Wojciech Kosior „Bóg w niebiosach a Tora na ziemi” https://www.researchgate.net/publication/378858798_God_in_Heavens_and_Torah_on_Earth_BT_Bava_Metziya_59a-b_Translation_and_Commentary_Bog_w_niebiosach_a_Tora_na_ziemi_TB_Bawa_mecija_59a-b_Przeklad_i_komentarz
14Gerald L. Schroeder, The Science of God: The Convergence of Scientific and Biblical Wisdom, New York: Free Press, 1997 (rozdział o „stretching time” i dylatacji kosmologicznej); por. Aryeh Kaplan, Immortality, Resurrection, and the Age of the Universe: A Kabbalistic View, Hoboken, NJ: KTAV, 1993 (rozdz. 1). Omówienie obu podejść: m.in. w artykule „The Age of the Universe” na Aish.com lub w pracach porównawczych na QuantumTorah.com. https://en.wikipedia.org/wiki/Jewish_views_on_evolution
16Avi Sion „Judaic logic. A formal analysis of biblical, talmudic and rabbinic logic” https://philarchive.org/rec/SIOJL
17 Reguła lelamed hefekh hadavar (uczenie przeciwieństwa) jawnie zaprzecza temu, co nakazywałaby dedukcja. Zasada dayo („wystarczy”) działa jak bezpiecznik, ale sama nie jest aksjomatem – jest minimalistyczną decyzją legislacyjną.
18np. qal wa-chomer da się zapisać jako wnioskowanie a fortiori
19Reguła „lekki-ciężki” (qal wa-chomer”) używany nawet przez Jezusa. W Ewangelii Jana 7,23 mówi, że skoro można w szabat dokonać obrzezania, to tym bardziej uzdrowienia.
22Mniej więcej od 1:10 w powyższym dialogu.
24Moją uwagę na to zwrócił uwagę komentarz najgłośniejszego jego oponenta – redaktora Lisickiego: https://youtu.be/OfLJ-dRAES8?si=YtF-A3_NJPKxKHZi
25Austeria, reż Jerzy Kawalerowicz 1:13:10 https://youtu.be/Oc7A_c1Aazw?si=iwGGSsLqU4V8vgiF&t=4390