W dzisiejszych czasach, gdy z pomocą AI można szczegółowo śledzić dziedzictwo Szkoły Lwowsko-Warszawskiej (SLW), pierwotny zamiar prezentacji tego dorobku traci na znaczeniu.

Zamiast tego, będą tu publikowane teksty dotyczące aktualnych zastosowań dorobku myślicieli SLW. Jednym z najbardziej niedocenianych, a jednocześnie nieocenionych – z uwagi na znaczenie w erze AI – myślicieli jest Andrzej Grzegorczyk. Ten wielki logik i filozof zmarł w 2014 roku. Nie zostawił własnej szkoły filozoficznej, a jego „Personalizm Radykalny” nie doczekał się systematycznego wykładu. Dlatego, podejmując to dziedzictwo, trzeba rozpocząć od rekonstrukcji jego głównego (moim zdaniem) dzieła. Taką krótką rekonstrukcję przedstawiam poniżej.

Uniwersalność personalizmu

Z pewnym uproszczeniem możemy stwierdzić, że mamy do wyboru albo personalizm, albo etykę utylitarną. Czyli taką, która pozwala na sumowanie i porównywanie wartości, by znaleźć tę najbardziej wartościową. W ten sposób możemy na przykład wyliczyć, że wymordowanie większości ludzi na świecie pozwoli lepiej żyć pozostałym i przy odpowiednim doborze mordowanych suma dobra będzie największa. To jest przykład dowodzenia przez sprowadzenie do absurdu.

Jak zdecydowana większość ludzi – jestem głęboko przekonany, że język logiki jest całkowicie abstrakcyjny i najlepiej sprawdza się w abstrakcyjnych teoriach. Powyższe rozumowanie nie dotyczy abstrakcji ani liczb. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to (przed studiowaniem dzieł Grzegorczyka nie widziałem tego tak jasno), że racjonalne reguły wnioskowania są bardziej uniwersalne niż abstrakcyjny język logiki. Grzegorczyk wcale nie próbuje budować semantyki języka logiki w odniesieniu do rzeczywistości. On stosuje logiczne rozumowanie do naszego – nawet pozbawionego obiektywizmu - opisu rzeczywistości. To odtrutka na postmodernizm, który jest przesadną reakcją na to, że struktury świata nie odpowiadają strukturom logicznym języka (jak początkowo sądził Wittgenstein). Logika ucieleśniona w komputerach z powodzeniem obejmuje coraz większe fragmenty naszej rzeczywistości. To, co pozostaje (a co stanowi o naszym człowieczeństwie), nie jest irracjonalne. Kwestia absolutnie kluczowa i nie do pominięcia. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy dyskutuje się o zagrożeniach związanych z rozwojem AI. To ocalenie racjonalnego człowieczeństwa przed ekspansją algorytmów.

 

Radykalny personalizm wymaga czynu

 

Sama akceptacja personalizmu nie wystarczy. Powiedz maszynie, że różnisz się od niej tym, że wyznajesz personalizm. Algorytm poprosi cię o definicję, zapisze ją w swojej pamięci i powie: „no problem, ja też mogę to przyjąć jako zasadę działania”.

Jakiego działania?

Odpowiedź na to pytanie odsłania kluczową różnicę między człowiekiem a algorytmem. Człowieczeństwo realizuje się w czynach, podejmowanych w imię prawdziwego dobra. Skrótowo mówiąc: jesteśmy poszukiwaczami prawdy o dobru.

Ta prawda realizuje się w każdym czynie osoby i nie daje się zamknąć w definicjach.

To dlatego potrzebny jest stały wysiłek. Aktywna postawa czynienia dobra i sprzeciwiania się złu. W artykule „Personalizm w działaniu: między ideałem a mądrością” ( https://argumenty.net/2649 ) analizuję argumenty, jakimi próbujemy się usprawiedliwiać w naszym braku aktywności (a więc w jaki sposób redukujemy nasze człowieczeństwo). Są to po kolei:

  • przekonanie, że personalizm to naiwny idealizm, a rzeczywistość jest brutalna,

  • dbałość o własną moralną czystość i nie chcemy zajmować się tym, co nas nie dotyczy,

  • brak zrozumienia jakie działania są słuszne (np. jak pogodzić odrzucenie przemocy z koniecznością chronienia dobra),

  • omijanie ważnych obszarów społecznej aktywności (jak polityka) z powodu przekonania o jej nieprzezwyciężonym złu,

  • bezradność jednostek w starciu z wielkimi wyzwaniami (które powinny pozostać w zakresie działania instytucji).

Zastosowanie logiki w naszym życiu nie ogranicza się do stosowania racjonalnych reguł wnioskowania. To także konieczność akceptacji wniosków z takiego rozumowania. Żadnego „tak, ale…”. Logika klasyczna wymaga bezwzględnego tak-tak, nie-nie. Poniżej wyliczę kilka takich kwestii, które wydają się nam oczywiste, ale nie potrafimy zaakceptować wniosków z tej oczywistości płynących. Andrzej Grzegorczyk pokazuje, jak bezwzględna akceptacja konsekwencji pozwala rozbroić wymienione wyżej bariery dla naszej aktywności:

 

1) Skoro godność osoby jest niepodważalną wartością, to nie można stosować wobec osób przemocy. Żadnego zmiękczania (wojny sprawiedliwe, obrona konieczna etc). Bezwzględne stosowanie logiki prowadzi do odsłonięcia prawdziwej przyczyny problemów z akceptacją tej zasady. Jest to brak precyzji języka, przez co bez potrzeby utożsamiamy każde użycie siły z przemocą. Nie musimy być idealistycznymi łajzami – możemy nawet stosować siłę (wymuszenie, ale nie przemoc), jeśli nasze intencje są czyste, a działania adekwatne.

 

2) Właściwe rozumienie instytucji, wspólnot, kościołów. To my stanowimy wspólnotę. Przekonanie, że wspólnota to tylko suma członków, prowadzi do utylitaryzmu. Uznanie, że ta wspólnota ma podmiotowość niezależną od tworzących ją osób, skłania do stosowania przemocy motywowanej dobrem wspólnoty. Stanowisko logika jest dość oczywiste: wspólnota istnieje wyłącznie dzięki zaangażowaniu jej członków w imię „prawdy o dobru”1. Nie ma więc mowy o zaniechaniu działania poprzez scedowanie ich na wspólnotę bez osobistego zaangażowania. Nie można też traktować dobra wspólnoty inaczej, jako wspólne odkrycie prawdy o dobru przez członków wspólnoty. Jeśli tym odkryciem jest osobowy Bóg – to wcale nie prowadzi do usprawiedliwienia przemocy wiarą w Boga. Przykro mi, ale logika jest nieubłagana: tu ekumenizm i ocena różnych ruchów religijnych otrzymują jednoznaczną cezurę.

 

3) Kłamstwo – czyli zaprzeczenie prawdy w relacjach osobowych – jest formą przemocy. To dość oczywiste (nie traktujemy osoby z należnym jej szacunkiem). Jednak przymus mówienia prawdy należy dobrze rozumieć. Gdy podejmujemy działania w dalekim od doskonałości świecie, nie jesteśmy przymuszeni do bezwzględnego głoszenia całej prawdy. Potrzebna jest roztropność, by, idąc ścieżką prawdy, nie podążać ku konfrontacji z trudnym do uniknięcia złem. Roztropność jest nieodzownym uzupełnieniem aktywności w duchu personalistycznym. Potrzebujemy mądrości, by zrozumieć potrzebę działania, zrozumieć jego reguły (czyli semantyczne rozróżnienia), przyjąć rozsądną relację wobec wspólnot. Drobny z pozoru dopisek przy rozważaniach dotyczących stosowania siły w celu wymuszenia bez przemocy też odwołuje się wprost do mądrości: działania mają być adekwatne – a więc roztropne. Nie zawsze mamy możliwość ocenić wszystkie skutki naszych działań. Dlatego roztropne działania wiążą się z odpowiedzialnością.

Reasumując: personalizm wymaga roztropnej aktywności, a stopień zaangażowania wyznacza poczucie odpowiedzialności, rosnące od indywidualnego odkrywania dobra, poprzez interakcje, trudne sytuacje i aktywność we wspólnocie, aż po przywództwo.